Miroszima

Wydobywa papier i ołówek z kieszeni i zaczyna pisać, krzywiąc się przy tym niemiłosiernie. Zatrzymuje się, namyśla się, znowu pisze itp.


Nuda mrozu. Ciągle te same widoki. Dużo biało siwego i te same chodzenia. Zimy nie lubię. Diabelski młyn na poziomo. Kierat. Jak koń lub dawniej ludzie. Idzie się w ruchomą harmonię perspektywy, tylko progi przyciemnień i rozjaśnień, można się zapatrzeć w jedną pręgę, nie, to zapatrzenie w punkt nieistniejący, bo nie w coś, co nadchodzi swoimi krokami, kroki się same poodmierzały, naddały sobie, ciągną jedne drugie, zapatrzenie w skupienie, a skupienie czego?  tej pustki dalej, bliżej, dalej – bliżej?


Amelka nalewa kawy i śmieje się głośno.

Amelka: Patrz, jaki on śmieszny.

Zosia: Daj spokój, Amelka. Nie przeszkadzaj mu. Niech sobie napisze.

Idzie do kuchni przygotować kawę z mlekiem i tosty z masłem.


Patrzą na mnie, więc pewnie mam twarz. Nie ma mnie, więc nie wątpię. Autoportret odczuwalny. Podobno istnieje temperatura i temperatura odczuwalna. W sumie popieram. Wszystko, co służy literaturze, wszystko, co da się na teren literatury przenieść, i wszystko, czym się da lepiej jej zakamary oświetlić – jest dobre. Z temperaturą jak z temperaturą: nieraz jest, nieraz jej nie ma.


Nie był nigdzie etatowym pracownikiem. Właściwie nic nie drukował, nic nie zarabiał. Był całkowicie poza nawiasem społeczeństwa. Wiązało się to między innymi z tym, że nigdy się nie zmienił, również po pierwszych swoich sukcesach. Lubił słuchać muzyki, kupował płyty. Miał zawsze swoje bardzo osobne zdanie na ten temat. Nie zmienił także swoich upodobań konsumpcyjnych, nadal lubił swoje serki.


Ale na przykład czytanie i „czytanie odczuwalne” to jest coś! Zwłaszcza z wiekiem. Niby czytasz po staremu, a odczuwasz coraz mniej. Lektura trwa nieprzerwanie – lektura odczuwalna trafia się coraz rzadziej.


Ponoć żywił się tylko serkami – i sernikiem z galaretką z owocami. Zginąłby bez przyjaciół.


Gdzie są moje granice?


Zosia: Kawy?

Amelka: A potem przeczytasz mi swój wierszyk.


Zabić ją niecierpliwością jak kapciem.


Zosia: Nie przeszkadzaj mu. Niech sobie napisze.


Śniło mi się znów, że palę papierosy. Zgasiłem zaraz w sobie tę chętkę. Nie marzę o papierosie, ale w każdej chwili bym zapalił. Ten rok taki nieurodziwy. Było coś najważniejszego. Wielka ziemia na wodzie. Kołowanie ludzi. Przepadło. Coraz więcej odpychającego. Po kątach. Bo te kąty nikną. Co serce zaspokoi? Obojętność, obturlać się w niej. Trzeba się bronić przed pogorszeniem. Skoro wierzch przepadł, to od środka.


Nie dojrzał jeszcze do samotności. Nie miał jeszcze tej odwagi, żeby co dzień stać naprzeciw samego siebie, rozmawiać z samym sobą co dzień, zamiast iść do roboty pracować nad tekstem, to znaczy nad samym sobą. Podjąć tę próbę rzeczywistości, wobec której milkną wszelkie wcześniejsze domysły.


Wierzę w opowieść. Bezinteresowną, magiczną, prawdziwą. Pisarzem jest ten, kto zaczyna opisywać to, co zobaczył, to, co mu zaświtało i nie jest to nic innego jak tylko ogromna radość z czegoś, co jest poza tobą. Nagle to pisanie zacznie przynosić ci coś zupełnie innego, coś, o czym nigdy nie myślałeś. Pojawi się to coś wyłącznie twojego; coś, co jest tylko twoje. Nagle ta twoja bierność stanie się swoim przeciwieństwem.


Kucharka: Kolacja podana.

Amelka: Zaraz najemy się jak borsuki.

Zosia (pieszczotliwie do piszącego): Naje się i napisze. Chodź!


Noszę sobą jakieś swoje własne miejsce. Kiedy je stracę, to znaczy, że mnie nie ma. Strach jest dobry. To właśnie strach skłania nas do podejmowania ryzyka i przekraczania granic.


Nie lubił polityki. Ona jest czymś więcej niż mówieniem o tym, że nie było w sklepie twarożku, co go strasznie wkurzało. Jeśli podczas spotkania rozmowy o polityce nabierały na sile, on zaczynał opowiadać o krowie spotkanej w Garwolinie.


Tutaj jest zima. Spójrz, jakie wszystko białe, jak bezgłośne, jak śnieżne. Po tygodniu chciałem zdjąć ubranie i wejść na golasa w ten pejzaż. Przestrzeń jest fizycznie odczuwalna. Się wchodzi i idzie. I wiesz, że cię nic nie ogranicza. I że będziesz szedł 100 km i będzie tak samo, tylko coraz piękniej. To jest wrażenie nie do opisania, jaką radość może sprawiać przebywanie w pejzażu. Porośnięty jestem ruchem.


Dlatego zbiegam na kawę gdzieś na miasto. Biorę na wynos. Ulice. Są na nich kawiarnie, najdziwniejsze sklepy, kolejne butiki z vintage’owymi szmatkami z importu (wszystko pojedyncze egzemplarze). Chwila zadumy przy kamienicy 5-10-15. Latem to było najgorętsze miejsce Warszawy. Są tam również śmiałe sceny erotyczne, dziewczyny występują z nagimi biustami. Prawie jak Berlin. High snobieta. Nikt nie pomyślał, że jestem z podróży. Ale i tak ze wszystkich znajomych twarzy najmniej pamiętam swoją własną.


Amelka: Tylko ja powiem prawdę. On jest głupi: nic nie rozumie.

Zosia: Bądź grzeczna, Amelka.


Nuda mrozu. Ciągle te same widoki. Dużo biało siwego i te same chodzenia. Zimy nie lubię. Wiosny nie lubię. Po co mnie jeszcze trzyma na czubie moja gałąź.

 


-

Źródła:

  1. Miron Białoszewski, wiersze z tomiku „Oho”, http://miron.art.pl/wiersz_tomik,9.htm
  2. Miron Białoszewski, Autoportret odczuwalny, http://miron.art.pl/wiersz,43.htm
  3. Miron Białoszewski, Chamowo, Państwowy Instytut WydawniczyWarszawa 2009, s. 314, 326,  327, 385
  4. Andrzej Barański w wywiadzie “Oboje nie mogli bez siebie żyć” udzielonym Arturowi Cichmińskiemu z dn. 26.04.2006 r., źródło: http://www.stopklatka.pl/wywiady/wywiad.asp?wi=37504
  5. Stanisław Witkiewicz, W małym dworku, źródło: http://www.wolnelektury.pl/media/lektura/w-malym-dworku.pdf, s. 10, 11, 12, 13, 14
  6. Bohumil Hrabal, Vita nuova, przeł. Piotr GodlewskiCzuły Barbarzynca press, Warszawa 2011,  s. 27, 28, 31, 320
  7. Paul Auster, Niewidzialne, przeł. Jerzy Kozłowski, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2010, s. 75
  8. Wojciech Nowicki, Dno oka. Eseje o fotografii, Wyd. Czarne, Wołowiec 2010, fragment pochodzi z przedmowy „Medytacje migawkowe” napisanej przez Marka Bieńczyka
  9. Jerzy Pilch w wywiadzie „Dziennik podbojów” udzielonym Katarzynie Janowskiej, Przekrój nr 4/2011, s. 53
  10. Jerzy Pilch, Dziennik, Przekrój nr 7/2011, s. 66
  11. Jose Saramago, Historia oblężenia Lizbony, przeł. Wojciech CharchalisDom Wydawniczy REBIS, Poznań 2010, s. 56
  12. Sylvia Plath, Tulipany, tł. Julia Hartwig, źródło: http://piszemy.pl/viewtopic.php?t=6088
  13. Andrzej Stasiuk w wywiadzie „Mam romans z geografią” udzielonym Dorocie Wodeckiej, Gazeta Wyborcza z dn. 28.11.2010 r., źródło: http://wyborcza.pl/1,75480,8720972,Mam_romanse_z_geografia.html?as=5&startsz=x#ixzz16qWvweKY
  14. Dominika Węcławek, Marcin Flint, „Hip i hurra subkultura”, Rzeczpospolita z dn. 21.01.2011 r., źródło:  http://www.rp.pl/artykul/597822.html

Komentarze (1)

  • Pokusa skojarzenia: "Miroszima" = "Hiroszima, mon amour" (Resnais, 1959).
    Remiks dobry, aczkolwiek osobiście bardziej pograłabym dialogami z "W małym dworku" (motywy kawowe splotłabym ciaśniej).

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się